Aplikacje · Dzierżoniów
Oprogramowanie dla firm Dzierżoniów — jakość, traceability i utrzymanie ruchu
Zakres współpracy w Dzierżoniowie
- 01Warsztat i wybór procesu do odciążenia
Przechodzimy kilka procesów i wybieramy ten, który kosztuje najwięcej godzin albo generuje najwięcej pomyłek widocznych na zewnątrz firmy. Reszta trafia na listę kolejnych etapów, żeby pierwsza wersja nie spuchła.
- 02Zakres pierwszej wersji i lista wyłączeń
Spisujemy funkcje obowiązkowe, odkładalne oraz to, czego aplikacja świadomie nie obejmuje. Przy produkcji lista wyłączeń jest ważniejsza niż lista funkcji, bo każdy dopisany wyjątek technologiczny wydłuża budowę.
- 03Zapis danych tam, gdzie one powstają
Formularz kontroli jakości, odczyt kodu partii i zgłoszenie awarii muszą działać przy maszynie, w rękawicach i przy słabym zasięgu. Dobieramy formę do warunków: panel webowy dla biura, aplikacja mobilna lub terminal na hali.
- 04Integracje z systemami, które już działają
Ustalamy system nadrzędny dla każdego rodzaju danych i kierunek ich przepływu, a potem łączymy aplikację z księgowością, magazynem, kadrami albo systemem zleceń. Bez tego powstaje kolejne miejsce do ręcznego przepisywania.
- 05Pilotaż na jednej zmianie lub jednej linii
Uruchamiamy aplikację najpierw na jednym gnieździe albo jednej zmianie i zbieramy uwagi z realnej pracy przez pełny cykl rozliczeniowy. Dopiero potem rozszerzamy ją na całą produkcję.
- 06Utrzymanie, kopie zapasowe i rozwój
Po starcie zostaje monitoring, kopie zapasowe, aktualizacje i uzgodniony tryb zgłaszania błędów. Kolejne funkcje wchodzą wtedy, gdy obroni je użycie, a nie lista życzeń spisana na warsztacie otwierającym.
Oprogramowanie dla firm w Dzierżoniowie rzadko zamawia się z powodu strony internetowej czy sprzedaży. Zamawia się je wtedy, gdy odbiorca zaczyna pytać o rzeczy, których nie da się szybko odtworzyć z segregatora: z jakiego materiału powstała partia, kto ją kontrolował, kiedy ostatnio serwisowano maszynę. Ta strona jest dla firm produkcyjnych i kooperantów drugiego rzędu, u których te dane istnieją, ale leżą rozproszone między papierem, arkuszem i pamięcią brygadzisty.
Miasto, które kiedyś nadawało sygnał, dziś produkuje dla lotnictwa
Zakłady Radiowe „Diora” ruszyły tu 8 listopada 1945 r., a w 1948 r. powstał w nich „Pionier”, pierwszy polski powojenny radioodbiornik. W szczytowym 1985 r. fabryka zatrudniała ponad 6 600 osób — więcej, niż liczy dzisiaj cała podstrefa. Upadłość ogłoszono 2 stycznia 2001 r., a postępowanie zakończyło się 27 września 2006 r.; razem z Diorą upadły Silesiana, Bielbaw i Bieltex. Po zakładach został Trakt Diory otwarty w 2018 r., z mosiężnymi modelami radioodbiorników w skali 1:1 i ekspozycją w Muzeum Miejskim.
Przemysł jednak z miasta nie zniknął, tylko zmienił właścicieli i wyroby. W podstrefie Dzierżoniów Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK”, jednej z czterech pierwotnych podstref z 1997 r., działało w 2025 r. 21 przedsiębiorstw na 115 ha, przy blisko 2 400 miejscach pracy i nakładach rzędu 874,32 mln zł. Cooper Standard Polska zatrudnia ponad 900 osób przy uszczelnieniach i systemach przepływu płynów, Unison Engine Components Poland z grupy GE Aerospace ponad 300 osób przy komponentach silników lotniczych, a LS EV Poland i LS Cable & System Poland produkują komponenty do baterii aut elektrycznych.
Oprogramowanie dla firm w Dzierżoniowie zaczyna się od jednego procesu
Dookoła tych zakładów pracuje warstwa mniejszych firm: obróbka, narzędziownie, utrzymanie ruchu, transport wewnętrzny, kontrola jakości na zlecenie. Formalnie przetwórstwo przemysłowe to 10,4% dzierżoniowskich jednoosobowych działalności (2024), a wśród 4 574 podmiotów REGON (31.12.2024) było 129 firm małych i 32 średnie. To właśnie w tej grupie procesy są już na tyle rozbudowane, że arkusz przestaje wystarczać, a etatowego działu IT nadal nie ma z czego utrzymać.
Rozsądny start wygląda więc tak samo niezależnie od branży: jeden proces obsłużony od początku do końca, zamiast połowy pięciu. Jak ciąć zakres i czego świadomie nie budować w pierwszej wersji, rozkładamy na czynniki w materiale o zakresie pierwszej wersji aplikacji.
Cztery procesy, które najczęściej chodzą jeszcze na papierze
Pierwszy to kontrola jakości na produkcji: karty pomiarowe wypełniane ręcznie, przepisywane wieczorem do arkusza, a przy reklamacji szukane po datach. Drugi to historia partii, czyli powiązanie surowca, maszyny, operatora i wyniku kontroli z konkretnym numerem — u dostawcy pracującego dla motoryzacji czy lotnictwa bywa to zapisane w umowie, a nie traktowane jako ułatwienie. Trzeci to utrzymanie ruchu: przeglądy, awarie, części zamienne i terminy następnych czynności.
Czwarty to raportowanie do odbiorcy w narzuconym formacie i terminie. Wszystkie cztery mają tę samą cechę: dane powstają na hali, a używane są w biurze i u kontrahenta. Wybór między aplikacją instalowaną a formularzem webowym zależy od urządzeń, skanowania kodów i potrzeby pracy bez zasięgu; kryteria opisujemy w materiale o aplikacjach mobilnych.
Ile trwa u nas odtworzenie pełnej historii jednej partii, gdy odbiorca zgłosi reklamację? Ile godzin miesięcznie zajmuje przepisywanie danych z kart pomiarowych do arkusza? Ile razy w kwartale pomyłka w tych danych kosztowała nas korektę raportu albo tłumaczenie się kontrahentowi? Jeżeli znasz odpowiedzi, ten proces nadaje się na pierwszą wersję. Jeżeli nie znasz żadnej, zacznij od zmierzenia.
Integracja z tym, co firma już ma
Firma produkcyjna prawie nigdy nie zaczyna od zera: ma księgowość, program kadrowo-płacowy, często magazyn albo system zleceń, a czasem maszyny i urządzenia pomiarowe, które coś eksportują. Aplikacja, która z nimi nie rozmawia, dokłada kolejne miejsce do ręcznego przepisywania i po kilku miesiącach zostaje porzucona. Dlatego integracja z istniejącymi systemami jest u nas częścią zakresu, a nie etapem sprzedawanym później.
Praktycznie zaczyna się to od dwóch ustaleń: który system jest nadrzędny dla danego rodzaju danych i w którą stronę te dane płyną. Bez tego powstaje synchronizacja dwukierunkowa, która przy pierwszym konflikcie nadpisuje coś, czego nikt nie chciał zmieniać.
Kto to utrzyma, skoro w mieście nie ma uczelni
W Dzierżoniowie nie działa żadna uczelnia wyższa — potwierdza to wprost miejski portal inwestorski. Są technika, w tym Zespół Szkół nr 2 kształcący techników informatyków, automatyków i mechatroników, więc obsługa i pierwsza linia wsparcia da się zbudować lokalnie. Kadra inżynierska z wyższym wykształceniem kierunkowym dojeżdża jednak z Wrocławia albo pracuje zdalnie, co sprawia, że własny dział IT przy jednym narzędziu do utrzymania rzadko się broni.
Stąd nasza zasada: nie budujemy rozwiązań wymagających etatowego administratora na miejscu. Utrzymanie, kopie zapasowe i aktualizacje zostają po naszej stronie i są stałym elementem budżetu, a nie niespodzianką po roku — co składa się na ten koszt i jak go szacować, opisujemy w tekście o kosztach budowy aplikacji.
Dojazd, pilotaż i od czego zaczynamy
Biuro mamy jedno, przy ul. Jagiellońskiej 5/22 w Świdnicy, i w Dzierżoniowie nie prowadzimy oddziału. Dzieli nas 20 km, około 25 minut jazdy. Przy aplikacji produkcyjnej to nie jest detal marketingowy: obserwacji procesu na hali nie zastąpi rozmowa online, a start pilotażu warto oglądać od początku zmiany, nie z relacji.
Pierwszy krok jest jednak tańszy niż jakakolwiek wycena: opisać jeden proces liczbami i wskazać osobę, która o nim decyduje. Uporządkuje to kreator briefu na sześć kroków, zakończony gotową wiadomością z zakresem, integracjami i pytaniami, na które i tak trzeba będzie odpowiedzieć.
Zanim wyślesz zapytanie
Wybierz jeden proces, który dziś zjada najwięcej godzin, i policz te godziny — choćby z grubsza.
Sprawdź, w czym proces działa obecnie: papier, arkusz, tablica na hali, moduł istniejącego systemu.
Zapisz, jakich danych o partii żąda od Ciebie odbiorca i w jakim formacie oraz terminie musisz je dostarczyć.
Wypisz systemy, z którymi aplikacja ma wymieniać dane, wraz z nazwą, wersją i informacją, czy mają API.
Ustal warunki pracy użytkownika: rękawice, hałas, praca zmianowa, brak zasięgu w części hali.
Sprawdź, czy maszyny i urządzenia pomiarowe cokolwiek eksportują i w jakim formacie.
Wskaż jedną osobę decyzyjną po swojej stronie oraz jej zastępstwo na czas urlopu.
Zdecyduj, czy pierwsza wersja obejmie całą produkcję, czy jedną zmianę w trybie pilotażu.
Najczęstsze pytania
- Jesteśmy małą firmą produkcyjną — czy własne oprogramowanie ma dla nas sens
- Ma, jeżeli potrafisz wskazać jeden powtarzalny proces i policzyć, ile kosztuje. W Dzierżoniowie 96,4% podmiotów REGON to mikrofirmy (31.12.2024), więc typowy kooperant nie kupuje systemu klasy korporacyjnej i nie ma go kto wdrażać. Sensowny zakres wygląda inaczej: jedno narzędzie obsługujące jeden proces od początku do końca, na przykład kartę kontroli jakości albo historię partii, zintegrowane z tym, co już działa. Jeżeli po pilotażu narzędzie się broni, dokłada się kolejny proces. Jeżeli nie, strata jest ograniczona do jednej wersji, a nie do wdrożenia całego systemu.
- Co daje traceability partii i czy naprawdę tego potrzebujemy
- Traceability to możliwość odtworzenia, z jakiego materiału, na jakiej maszynie, przez kogo i kiedy powstała konkretna partia wyrobu. Potrzebujesz jej wtedy, gdy sprzedajesz do odbiorcy, który przy reklamacji zażąda tych danych — a w otoczeniu zakładów motoryzacyjnych i lotniczych działających w podstrefie Dzierżoniów to częste wymaganie wobec dostawcy. Różnica między zeszytem a aplikacją nie polega na wygodzie, tylko na czasie odpowiedzi: przy segregatorach odtworzenie historii jednej partii zajmuje dni, przy aplikacji minuty. To bywa argument decydujący o utrzymaniu kontraktu.
- Czy da się połączyć aplikację z systemem, którego używamy od lat
- Zwykle tak, ale sposób zależy od tego, co ten system udostępnia. Najlepiej, gdy ma wspierane API — wtedy dane płyną automatycznie i w jednym ustalonym kierunku. Gdy API nie ma, zostają eksporty plików, integracja przez bazę danych albo wymiana wsadowa o ustalonych porach. To działa, tylko wymaga więcej uzgodnień i testów. Pierwszym krokiem jest zawsze pytanie do dostawcy systemu o dokumentację, sposób uwierzytelniania i dostępność środowiska testowego, bo od odpowiedzi zależy realny koszt tej części prac.
- Nie mamy własnego informatyka — kto to potem utrzyma
- To realny problem, bo w Dzierżoniowie nie ma żadnej uczelni wyższej, co potwierdza wprost miejski portal inwestorski. Są technika, w tym Zespół Szkół nr 2 kształcący techników informatyków, automatyków i mechatroników, ale kadra z wyższym wykształceniem kierunkowym dojeżdża z Wrocławia albo pracuje zdalnie. Dlatego nie budujemy narzędzi wymagających etatowego administratora na miejscu. Po wdrożeniu zostaje u nas monitoring, kopie zapasowe, aktualizacje i uzgodniony tryb zgłaszania błędów, a po Twojej stronie jedna osoba, która wie, kto o czym decyduje.
- Czy trzeba przyjeżdżać do Świdnicy w trakcie projektu
- Nie, to my przyjeżdżamy. Mamy jedno biuro, przy ul. Jagiellońskiej 5/22 w Świdnicy, i w Dzierżoniowie nie prowadzimy oddziału. Dzieli nas 20 km, około 25 minut jazdy. Przy aplikacji produkcyjnej ta odległość ma znaczenie praktyczne: obserwacji procesu na hali nie da się zastąpić rozmową online, a przy pilotażu warto być na miejscu na starcie zmiany. Terminy takich wizyt układamy pod ruch zmianowy, nie pod godziny biurowe. Resztę pracy prowadzimy zdalnie.
Źródła i metodologia
Dane o mieście są kontekstem do rozmowy, nie obietnicą wyniku. Aktualność linków i źródeł sprawdziliśmy 14 sierpnia 2026 r.